Niech to będzie wyzwanie!
Niech to będzie wyzwanie!

Jakub Zwoliński ma 28 lat. Rodowity Poznaniak, żonaty. Geograf z wykształcenia (ukończył ją na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu) i pasji. Geografia zawsze była jego hobby. Od 2006 r. właściciel agencji kreatywnej Snow Dog Studio, projektującej strony internetowe.

Przygodę ze sportem rozpoczął od sztuk walki. Pierwszym jego sukcesem sportowym było zdobycie pucharu Polski Zachodniej w taekwondo. Od kilku lat pasjonuje się tzw. rajdami przygodowymi (adventure racing) łączącymi orientację w terenie, kolarstwo górskie, kajakarstwo zwykłe i górskie oraz wspinaczkę. Należy do zespołu rajdowego Speleo Salomon Adventure Racing Team, z którym startuje w zawodach w Polsce, a od niedawna także za granicą. W wolnym czasie trenuje biegi, jazdę na rowerze, pływanie, wspinaczkę, kajak.


Czy ubiegłoroczna finalistka Fulda Challenge, Anna Kolan – Zwolińska to pana rodzina?


To moja żona! Namówiłem ją do wysłania zgłoszenia, potem już wszystko potoczyło się samo. Startowaliśmy razem w eliminacjach. Ciekawie wyszło, bo to Ania wygrała i wyjechała do Kanady z moim kolegą Maćkiem Olesińskim. Eliminacje do Fulda Challenge to była ciężka rywalizacja.


W tym roku kolej na pana. Wypadnie pan lepiej niż żona?


Tego wolałbym chyba nie robić. Mówiąc zupełnie poważnie, to kobiety i mężczyźni klasyfikowani są osobno, więc raczej będę próbował uporać się z sukcesem Maćka.


Skąd pomysł, żeby zgłosić się do Fulda Challenge?


Pierwszy raz zgłosiłem się jakieś 7 lat temu, kiedy jeszcze nikt w Polsce się tym nie interesował. Wtedy właśnie zaczynałem poznawać różne sporty outdoorowe. Zawsze ciągnęło mnie do takich imprez, więc ich szukałem, a kanadyjskie pustkowia to coś, co zawsze chciałem zobaczyć.


Jakie są pana wyobrażenia o Fulda Challenge?


Z tego, co wiem w tym roku niektóre elementy rajdu mają się zmienić. Wyprawa ma być krótsza i poszerzona o nowe konkurencje na miejsce tych, które wypadły.


Wie pan, co to będzie?


Organizator wspomniał o jednej z tajemniczych nowych dyscyplin - jazda na nartach za samochodem, ewentualnie samochód ciągnący zawodnika na małej paralotni. Na pewno będzie to fajny sport, może nie super wytrzymałościowy, ale dostarczy nam sporą dawkę adrenaliny. Myślę, że reszta będzie dość tradycyjna, czyli rajdowa. W slangu zawodniczym, mówi się, iż trzeba będzie napierać ile się da, czyli po prostu robić wszystko jak najszybciej. Fulda Challenge ma być wyzwaniem, więc niech nim naprawdę będzie. O to w tym wszystkim chodzi.


Jak pan sobie poradzi z wysiłkiem w tak niskiej temperaturze?


Temperaturą się nie przejmuję. Znam swoją odporność na zimno, bo startowałem już kilka razy w rajdach zimowych, gdzie przez kilka dni przemieszczaliśmy się dość szybko w terenie i to w nocy. Temperatura wahała się pomiędzy -10 a -20 stopni Celsjusza. Wiem, że wysiłek w tak niskiej temperaturze jest kilkakrotnie większy niż w normalnych warunkach. Trudno po prostu się rozgrzać. Łatwiej też o kontuzje. Na pewno nie można tego lekceważyć. Mimo wszystko cieszę się bardzo, że będę miał okazję przebywać w takich warunkach. 35 czy 40 stopni poniżej zera budzi respekt.


Jakie cechy osobowości pozwalają zwyciężać w takich rajdach?


Myślę, że ważna jest tu zwłaszcza siła charakteru. Duży wysiłek i niekorzystne warunki powodują, że człowiek łatwo się poddaje, można nie chcieć dokończyć biegu, czy mieć kłopoty z wystartowaniem w kolejnej konkurencji. Im gorsze warunki, trudniejsze konkurencje, tym ważniejsza siła charakteru. Czasami może ona odegrać większą rolę niż wytrenowanie. Nawet bardzo wytrenowany sportowiec w ciężkich warunkach może nie podołać psychicznie. Aby ukończyć zawody, trzeba umieć pokonywać złe myśli.


Które konkurencje będą dla pana najtrudniejsze?


Czuję się w miarę dobrze we wszystkim. Jedyne, o czym nie mogę mówić, to konkurencje, których nie znam. Cała reszta będzie zależała od tysiąca rożnych czynników – w jakim nastroju obudzimy się rano, jak będziemy się czuli fizycznie, czy zmarzniemy w nocy, czy dobrze zjemy, itd. Pewnie będę się przejmował chwilę przed startem. Teraz staram się o tym nie myśleć.


Jak się pan czuje w konkurencjach samochodowych?


W tym rajdzie konkurencje samochodowe nie są tak bardzo off-roadowe jakby się mogło wydawać. Zawodnicy muszą jednak zmierzyć się z lodem i dużą ilością śniegu, którymi pokryta jest nawierzchnia. Ważne są dwa elementy: dobre auto oraz opony, mocno trzymające się drogi i o to się nie boję.


Jak pan się przygotowuje?


Trenuję codziennie, ale nie jest to trening rutynowy. Kiedy robię przerwę w pracy, biegam, jeżdżę na rowerze lub idę na siłownię rekreacyjną czy basen. Wydaje mi się, że nie jest tu potrzebna regularność czasowa treningu, bo w trakcie zawodów też nie wszystko jest zawsze regularnie. Ja mam to szczęście, że mogę swobodnie zarządzać czasem i przerwami. To ułatwia sprawę.


Jak w tym roku wypadnie polska ekipa?


Im wyższą pozycję uzyskamy, tym lepiej. Marzyłbym o pierwszej trójce dla Polaków. Ale szczerze mówiąc, nie myślę o tym. Sukcesem będzie też zaliczenie wszystkich konkurencji, w stanie nie za mocno „uszkodzonym”. W wielu rajdach chodzi przede wszystkim o to, żeby po prostu dotrzeć do mety. Wydaje mi się, że w Fulda Challenge jest tak samo.


Z powrotem do przegląduZ powrotem do góry strony